UWAGA, UWAGA, UWAGA !

KOMUNIKAT

NASZA STRONA INTERNETOWA „JOANNICI.EU” PO RAZ KOLEJNY ZOSTAŁA ZAATAKOWANA PRZEZ HAKERÓW. WCZEŚNIEJ UMIESZCZANO PLUGAWE ZDJĘCIA W MIEJSCE ŚWIĘTYCH PAŃSKICH, BĄDŹ USUWANO CAŁE STRONY Z ZAKŁADEK. HAKERZY Z PREMEDYTACJĄ PASTWILI SIĘ NP. NAD ZDJĘCIAMI W GALERII, USUWALI ZDJĘCIA DOKUMENTUJĄCE ŻYCIE ZAKONU.

TYM RAZEM „SPECJALIŚCI” OD HAKERSTWA POSUNĘLI SIĘ DO JAWNEJ OBRZYDLIWOŚCI! WKROCZYLI NA GRUNT JURYSDYKCYJNEJ PRZYNALEŻNOŚCI ZAKONU ŚW. JANA APOSTOŁA I EWANGELISTY. DOWIEDZIELIŚMY SIĘ OD NIEZNANEGO NAM KAPŁANA RZYMSKOKATOLICKIEGO Z PARAFII ZAVADA NA SŁOWACJI – KS. WITOLDA BRAŃKI, ŻE ZOSTAŁ BEZ WIEDZY I WOLI MIANOWANY „PROWINCJAŁEM ZAKONU ŚW. JANA APOSTOŁA I EWANGELISTY PRZEZ BISKUPA RZYMSKOKATOLICKIEGO NITRY WILLIAMA JUDAKA”. TAKA INFORMACJA ZOSTAŁA PODOBNO UMIESZCZONA NA NASZEJ STRONIE INTERNETOWEJ! NIE WIEM, JAK DŁUGO TAKA KŁAMLIWA INFORMACJA WIDNIAŁA NA NASZEJ STRONIE. BYŁBYM WDZIĘCZNY, GDYBY KTOŚ MÓGŁ PRZYSŁAĆ NA ADRES MAILOWY NASZEGO ZAKONU joannici@joannici.eu ZRZUT TAKIEJ INFORMACJI. BYŁBY TO DOWÓD DO ZAWIADOMIENIA POLSKIEJ PROKURATURY O MOŻLIWOŚCI POPEŁNIENIA PRZESTĘPSTWA I UJAWNIENIA HAKERÓW.

ZAKON ŚW. JANA APOSTOŁA I EWANGELISTY (wcześniej: SUWERENNY ZAKON ŚW. JANA JEROZOLIMSKIEGO) ZOSTAŁ INKARDYNOWANY POD JURYSDYKCJĘ ZWIERZCHNIKA KOŚCIOŁA STAROKATOLICKIEGO SŁOWACJI KSIĘDZA ARCYBISKUPA AUGUSTINA BAČINSKIEGO DNIA 30 MARCA 2019 R. (vide: zakładka DOKUMENTY na naszej stronie www). W TYM SAMYM DNIU NA URZĄD PROWINCJAŁA ZAKONU ARCYBISKUP POWOŁAŁ KS. LECHA ZBIGNIEWA KOKOSĘ. PRZEZ ARCYBISKUPA ZOSTAŁA DOKONANA ZMIANA NAZWY ZAKONU Z SUWERENNEGO ZAKONU ŚW. JANA JEROZOLIMSKIEGO NA ZAKON ŚW. JANA APOSTOŁA I EWANGELISTY, ABY NIE KOJARZONO NAS Z TZW. ZAKONEM MALTAŃSKIM, ZE STRONY KTÓREGO DOZNAWALIŚMY WIELOKROTNIE RÓŻNEGO RODZAJU SZYKAN.

DLA NAS, ZAKONNIKÓW STAROKATOLICKICH PRZYPISYWANIE NAM JAKICHKOLWIEK POWIĄZAŃ Z KOŚCIOŁEM RZYMSKOKATOLICKIM BYŁOBY ZAPRZAŃSTWEM WYZNAWANEJ WIARY STAREGO, NIEPODZIELNEGO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO! JAKO ZAKON NALEŻYMY DO WIELKIEJ ŚWIATOWEJ RADY NARODOWYCH KOŚCIOŁÓW KATOLICKICH I PROWINCJI KOŚCIELNEJ ŚW. METODEGO STAREGO PATRIARCHATU KATOLICKIEGO.

NINIEJSZYM PRAGNĘ Z CAŁEGO, KAPŁAŃSKIEGO SERCA PRZEPROSIĆ ZA UJAWNIONY PRZEZ KS. WITOLDA BRAŃKĘ SKANDALICZNY INCYDENT HAKERSKI, KTÓRY SWOIM ZASIĘGIEM MÓGŁ OBJĄĆ BOGU DUCHA WINNYCH BISKUPÓW, KAPŁANÓW, ZAKONNIKÓW I OSOBY ŚWIECKIE.

PRZEPRASZAM NAJPIERW MOJEGO ARCYBISKUPA VLASTIMILA ŠULGANA Z NITRY ZA HAKERSKIE POZBAWIENIE GO WŁADZY BISKUPIEJ NAD NASZYM ZAKONEM, PRZEPRASZAM RZYMSKOKATOLICKIEGO BISKUPA NITRY WILLIAMA JUDAKA ZA HAKERSKIE PRZYPISANIE MU WŁADZY NAD NASZYM ZAKONEM, A NADE WSZYSTKO PRZEPRASZAM KS. WITOLDA BRAŃKĘ, PRAWEGO KAPŁANA Z ZAVADY NA SŁOWACJI, KTÓRY JAKO PIERWSZY W ROZMOWIE TELEFONICZNEJ POWIADOMIŁ MNIE O CAŁEJ, BARDZO NIEPRZYJEMNEJ SYTUACJI.

PODEJRZEWAM, ŻE INSPIRATORAMI WYŻEJ OPISANEJ HAKERSKIEJ AKCJI SĄ CI SAMI HAKERZY/DZIENNIKARZE Z TYGODNIKA „WPROST”, KTÓREGO PREZESEM BYŁ/JEST KAWALER ZAKONU MALTAŃSKIEGO. W UBIEGŁYM ROKU DZIENNIKARZE Z TEGO TYGODNIKA OSKARŻYLI NAS O NIELEGALNE „ZAŁATWIANIE” POBYTÓW W POLSCE CHRZEŚCIJANOM Z KIRGISTANU I CZERPANIE KORZYŚCI PRZEZ POBIERANIE OPŁATY W WYSOKOŚCI 1.500 EURO!!! NIGDY TEGO PLUGAWEGO KŁAMSTWA NIE SPROSTOWALI MIMO OŚWIADCZEŃ KIRGIZÓW ZŁOŻONYCH DO URZĘDU DS. CUDZOZIEMCÓW O NIEPRAWDZIWOŚCI TAKICH INSYNUACJI, CHOĆBY Z POWODÓW NIEPRAWDOPODOBNEJ BIEDY W KIRGISTANIE (100 $USA – 80 EURO TO BARDZO WYSOKA MIESIĘCZNA PENSJA W ICH KRAJU!). CI PODLI DZIENNIKARZE DOSTALI ZLECENIE NAPISANIA PASZKWILU OD SWOICH PRZEŁOŻONYCH I ZADANIE WYPEŁNILI! ZAKON NASZ NIE MIAŁ SIŁY, ANI PIENIĘDZY ABY TE PODŁE ZARZUTY PROSTOWAĆ.

CHCIAŁBYM PRZY NINIEJSZYM ZAPEWNIĆ O MOJEJ MODLITWIE ZA POSZKODOWANYCH I ZA PRZEŚLADOWCÓW.

Księga Proroka Izajasza (Iz 50, 5-9a) Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do mnie! Oto Pan Bóg mnie wspomaga. Któż mnie potępi?

o. Leonard Lech Z. Kokosa OFI                                                                                                prowincjał joannitów w Polsce                                                                                              Warszawa, dnia 12.09.2021 r.


 15-SIERPNIA-2021 UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWZIĘCIA

NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

WNIEBOWZICIE NMPjpg


26 lipca – Wspomnienie świętych Joachima i Anny, rodziców Najświętszej Maryi Panny

w Anna i Joachim - rodzice Najwitszej Maryi Panny Matki Jezusa Chrystusapng

 

W dniu 26 lipca Kościół powszechny tradycyjnie obchodzi wspomnienie liturgiczne świętych Joachima i Anny, rodziców Najświętszej Maryi Panny.

Według tradycji pochodzącej z II wieku rodzice Najświętszej Maryi Panny nosili imiona: Anna i Joachim. Ich kult rozwinął się pod wpływem kultu Maryi. Świętą Annę czczono od VI wieku na Wschodzie, od wieku X kult jej rozszerzył się na Zachód. 

Ewangelie nie przekazały o rodzicach Maryi żadnej wiadomości. Milczenie Biblii dopełnia bogata literatura apokryficzna. Ich imiona są znane jedynie z apokryfów Protoewangelii Jakuba, napisanej ok. roku 150, z Ewangelii Pseudo-Mateusza z wieku VI oraz z Księgi Narodzenia Maryi z wieku VIII. Najbardziej godnym uwagi może być pierwszy z wymienionych apokryfów, gdyż pochodzi z samych początków chrześcijaństwa, stąd może zawierać ziarna prawdy zachowanej przez tradycję.

Życie ich było proste i prawe” – takimi słowami anonimowy autor średniowiecznej legendy ”Księga o narodzeniu świętej Maryi” opisuje życie rodziców Matki Pana Jezusa. Dlaczego te postacie intrygowały chrześcijańskich pisarzy? Czy wiemy o nich coś więcej niż to, co przekazują legendy?

Św. Anna i Joachim, czczeni w wielu świątyniach i dość licznych sanktuariach w Polsce, to znakomici patroni dla osób starszych. Ich doświadczenia mogą stanowić nie tylko źródło pociechy wśród codziennych kłopotów i rozczarowań, ale także zachętę, by w żadnym wieku nie poddawać się zniechęceniu i zgorzknieniu…

UROCZYSTOŚĆ TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ (30.05.2021)

trjca w 4jpg


KOMUNIKAT:

INFORMUJEMY NASZYCH WIERNYCH - UCZESTNIKÓW MSZY ŚWIĘTYCH W KAPLICY ZAKONNEJ I ZA POŚREDNICTWEM INTERNETU, ŻE OD DNIA 20 CZERWCA BR. AŻ DO ODWOŁANIA MSZA ŚWIĘTA ODPRAWIANA BĘDZIE W KAŻDĄ NIEDZIELĘ I ŚWIĘTA O GODZINIE 10.00



ROZWAŻANIE O TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ

Mamy niedzielę Trójcy Przenajświętszej. O Niej mówi św. Paweł w II czytaniu „Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!” (2 Kor 13,13). Wiara w Boga w trzech Osobach jest specyfiką naszej wiary, jest jej dogmatem. Rozumem byśmy do tego nie doszli, to nam Objawia sam Bóg. W XVI w. uroczystość ta, początkowo lokalna w wielu Kościołach lokalnych, została rozszerzona na cały Kościół. Dlaczego jest ona obchodzona zaraz po niedzieli Zesłania Ducha Świętego? Po Zesłaniu Ducha Świętego prawda o Jezusie i chrzest przez Niego nakazany: w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego była praktykowana na całym świecie. Dzisiejsza Uroczystość zamyka więc całość zbawienia i ukazuje rąbek tajemnicy o Bogu.

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej skłania nas do popatrzenia kim każda Osoba Boża jest dla nas. Kim jest Bóg Ojciec i co robi? Ojca poznaliśmy dzięki Jezusowi. Tak o Nim mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3,). Jest On inny niż Syn. To On nas sądzi. Ale przede wszystkim dla nas jest Ojcem, Tatusiem. To nie jest jakiś stary dziadziuś, siedzący gdzieś na chmurce w niebie i mający ubaw z naszej historii życia. Nie patrzy On w wielki telewizor i nie obserwuje nas, ciesząc się z naszych porażek i głupot. Bóg Ojciec nas stworzył, to On darzy nas miłością, o której Jezus dziś przypomina: „Tak Bóg umiłował świat” (J 3,16). Czasami zapominamy o tym, że Bóg nas kocha, a częściej skupiamy się na tym, że On nas sądzi. Bóg Ojciec nas kocha i dlatego zaprasza nas do swojego domu w niebie, gdzie będziemy z Nim na zawsze. Przerażające? Moim zdaniem dające nadzieję. Od tego, jak odkryjemy Boga Ojca zależy nas poziom wiary. Dziś trzeba w Nim tę miłość z którą do nas przychodzi zobaczyć i docenić.

Ale nie jest On sam. Jest z Nim Jezus, Jego Syn. Ojciec „Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Jezus jest inny niż Ojciec. On nas odkupił i zbawił, wygrał ze złym duchem, pokonał go raz na zawsze i nam oferuje udział w Jego zwycięstwie. To On prowadzi nas po drodze życia, aby dojść do Domu Ojca. Dlaczego? Bo jest naszym Bratem. To taki Wielki Brat, który nie irytuje się naszym upadkiem i świństwami, ale pomaga nam. Tak jak w rodzinie możemy liczyć na brata czy siostrę, że nas nie okłamią i nie wykorzystają (jeżeli rodzina jest zdrowa, dobra), tak w wierze jest. Jezus nie przyszedł, aby nas zrobić w balona albo nas wykorzystać, ale aby nam pomóc. Warto skorzystać z Jego pomocy. Lepiej się idzie z kimś razem przez trudne tereny, nieznane. Jezus tak nas prowadzi. Prowadzi nas jak Brat, w którym też widzimy miłość Ojca do Niego, i miłość Ojca do nas. Ta miłość braterska jest pomocna w odkrywaniu siebie i miłości Ojca do nas. Jak w rodzinie. Widzimy jak rodzice kochają inne dzieci oprócz nas, kochają tak samo mocno jak nas, bo jeżeli miłości nie wystarcza dla wszystkich to nigdy nie jest miłość. Dlatego mamy Jezusa.

I pozostaje nam Duch Święty, który jest inny niż Ojciec i Syn, ale który od Ojca pochodzi. To On jest naszym obrońcą, On daje nam siłę i moc do życia wiarą, czyli kroczenia drogą Jezusa. To On czyni nas zdolnymi do przyjęcia miłości Ojca i spotkania z Synem. W Duchu Świętym jest wiele cudów, które wzbudzają wiarę. O Nim rozważaliśmy tydzień temu. On dopełnia Trójcę, dopełnia i nasze życie w wierze. Trójca Święta tak jest obecna w naszym życiu. Ją przywołujemy kiedy modlimy się, robimy znak krzyża, Jej oddajemy chwałę w modlitwie: Chwałą Ojcu… To w Jej imię przyszliśmy na świat i w Jej imię mamy odejść do Domu niebieskiego. Ale drogą jest życie człowieka. Dlatego życie trzeba przeżywać w świadomości: miłości Ojca do mnie, przyjaźni i braterstwa Jezusa oraz uświęcania przez Ducha.


ŚWIĘTO EUCHARYSTII - BOŻE CIAŁO (CZWARTEK, 03.06.2021)

witowanie w Boe Ciao 2020  Parafia w Klemensa Dworzaka


O ŚWIĘCIE CIAŁA I KRWI CHRYSTUSA...

Pamiątkę ustanowienia Najświętszego Sakramentu Kościół obchodzi w Wielki Czwartek. Jednak wówczas Chrystus rozpoczyna swoją mękę. Dlatego od XIII wieku Kościół obchodzi osobną uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (zwaną potocznie Bożym Ciałem), aby za ten dar niezwykły Chrystusowi w odpowiednio uroczysty sposób podziękować.
Chrystus Pan ustanowił Najświętszy Sakrament przy Ostatniej Wieczerzy. Opisali to dokładnie wszyscy trzej synoptycy i św. Paweł Apostoł (Mt 26, 26-28; Mk 14, 22-24; Łk 22, 19-20; 1 Kor 11, 17-30). Św. Łukasz przytacza ważne słowa, którymi Chrystus Pan nakazał swoim uczniom sprawować ten Sakrament: "To czyńcie na moją pamiątkę" (Łk 22, 19). Św. Paweł dodaje, że gdyby ktoś odważył się przyjmować Eucharystię niegodnie, sam sobie przez to gotuje sąd Boży (1 Kor 11, 25-30). Apostoł Narodów zaznacza więc, że do przyjęcia Eucharystii należy przystępować z odpowiednim przygotowaniem wewnętrznym; trzeba wypełnić niezbędne warunki, którymi są stan łaski i odpowiednie przygotowanie serca.
Do żadnego sakramentu Chrystus Pan tak starannie swoich uczniów nie przygotowywał, jak do Eucharystii. Na wiele miesięcy przed jej ustanowieniem obiecał, da swoim wiernym na pokarm własne ciało, które będą mogli spożywać, jak się spożywa codzienny chleb. Wskazał przy tym, że Chleb ten będzie miał o wiele donioślejsze skutki dla człowieka niż manna, którą kiedyś Izraelici karmili się na pustyni: da im bowiem życie wieczne. Eucharystia jest tak ważnym pokarmem, że bez niej Jego uczniowie nie dostąpią zbawienia. W najdrobniejszych szczegółach przekazał nam tę mowę Pana Jezusa św. Jan Apostoł, który był obecny przy tej obietnicy (J 6, 22-70). Chrystus, aby jeszcze bardziej utrwalić w pamięci słuchaczy tę obietnicę, poprzedził ją wielkim cudem rozmnożenia chleba.
Kościół od samych początków dawał wyraz swojej wierze w realną obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i dlatego Eucharystię uczynił centralnym ośrodkiem kultu Nowego Przymierza. Na czym ta obecność polega? Opłatek, który jest dobrze wypieczonym chlebem pszennym, po wypowiedzeniu przez kapłana słów przeistoczenia, mocą Ducha Świętego staje się Ciałem Pana Jezusa, a wino - Jego Krwią. Substancja chleba (opłatka) przechodzi w substancję Ciała Pańskiego, a substancja wina przechodzi w substancję Krwi Pańskiej. Taką władzę powierzył kapłanom sam Chrystus, kiedy powiedział przy Ostatniej Wieczerzy: "To czyńcie na moją pamiątkę" (Łk 22, 19; 1 Kor 11, 25). Tymi słowami polecił Apostołom i ich następcom przeistaczanie (przemienianie) chleba w Ciało Pańskie, a wina w Krew Pańską. Spełniła się w ten sposób obietnica: "A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28, 20).
Skoro w Najświętszym Sakramencie jest obecne Ciało i Krew Pana Jezusa, to jest i Jego Osoba, jest On cały. Nie ma bowiem ciała Pana Jezusa osobno poza Jego Osobą. Według nauki Kościoła Pan Jezus jest obecny w Eucharystii pod każdą widzialną cząstką konsekrowanej Hostii. Dlatego z taką troskliwością kapłan uważa, aby najmniejsze okruchy zebrać do kielicha, spłukać winem i spożyć.
Pan Jezus jest cały i żywy tak pod postacią chleba, jak i pod postacią wina. Gdzie jest bowiem prawdziwe Ciało Chrystusa, tam jest i Jego Krew i cała Jego osoba. Podobnie, gdzie jest Krew Pana Jezusa, tam jest i Jego Ciało.
Pan Jezus w bardzo stanowczych słowach obiecał nam dać na pokarm swoje Ciało i Krew, a obietnicę tę związał z nakazem ich przyjmowania:

Jezus powiedział do tłumów: "Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy. (...) Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i daje życie światu". Rzekli do Niego: "Panie, dawaj nam zawsze tego chleba". Odpowiedział im Jezus: "Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nigdy pragnąć nie będzie. (...) Jam jest chleb, który z nieba zstąpił. (...) Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata". Sprzeczali się między sobą Żydzi mówiąc: "Jak On może nam dać (swoje) ciało do spożycia?" Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim... Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki". A pośród jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: "Trudna jest ta mowa. Któż jej słuchać może?" (J 6, 26-60).

W tych słowach Pan Jezus daje obietnicę chleba z nieba, którym jest Jego Ciało. Kto będzie spożywał ten Chleb, będzie miał życie wieczne. Kiedy zaś nawet wśród uczniów znalazło się wielu, którzy z tego powodu nie tylko nie dali wiary Chrystusowi, ale nawet od Niego odeszli, Pan Jezus nie tylko nie ustąpił, ale zwrócił się wprost do samych Apostołów: "Czyż i wy chcecie odejść?" (J 6, 67). Chrystus był więc gotów zrezygnować nawet z niektórych uczniów, ale obietnicy swojej nie cofnął.
Jezus dając obietnicę Komunii świętej równocześnie wskazał na jej zasadniczy cel: życie wieczne. "Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym" (J 6, 54). Chrystus przyrzeka więc dwa ważne dary: wieczne zbawienie duszy i chwałę zmartwychwstałych ciał. Komunia święta daje nam prawo do nieba i jest zadatkiem nieśmiertelności także naszych ciał. Przyjmując bowiem uwielbione ciało Chrystusa, zostajemy w swoim ciele niejako wszczepieni w Jego nieśmiertelne ciało, nabywamy prawa do nieśmiertelności i zmartwychwstania. Według nauki Kościoła, Komunia święta pomnaża w nas łaskę uświęcającą, gładzi grzechy powszednie, łagodzi namiętności ciała. Dlatego Kościół poleca, przynajmniej w czasie wielkanocnym, kiedy to została ustanowiona Eucharystia (Wielki Czwartek), przyjmować Komunię świętą.
Przyjęta jest powszechnie praktyka częstego nawiedzania Pana Jezusa, obecnego w Najświętszym Sakramencie. Dlatego poleca się, by kościoły przynajmniej w pewnych porach były otwarte. Komunię sakramentalną w takich wypadkach zastępuje częściowo "komunia duchowa", czyli gorące pragnienie przyjęcia eucharystycznego Chrystusa.

Od XVI w. przyjęła się w Kościele praktyka czterdziestogodzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Praktykę tę wprowadził do Mediolanu św. Karol Boromeusz w roku 1520. Św. Filip Nereusz propagował ją w Rzymie od roku 1548. Św. Kajetan (+ 1547) propagował ten zwyczaj przez swój zakon teatynów. Papież Klemens VIII rozszerzył tę praktykę na wszystkie kościoły rzymskie w roku 1592. Dzisiaj praktyka ta znana jest w całym Kościele katolickim. Inicjatorką ustanowienia święta Bożego Ciała była św. Julianna z Cornillon (1192-1258). Kiedy była przeoryszą klasztoru augustianek w Mont Cornillon w pobliżu Liege, w roku 1245 została zaszczycona objawieniami, w których Chrystus żądał ustanowienia osobnego święta ku czci Najświętszej Eucharystii. Pan Jezus wyznaczył sobie nawet dzień uroczystości Bożego Ciała - czwartek po niedzieli Świętej Trójcy. Biskup Liege, Robert, po naradzie ze swoją kapitułą i po pilnym zbadaniu objawień, postanowił wypełnić życzenie Pana Jezusa. W roku 1246 odbyła się pierwsza procesja eucharystyczna.
Jednak w tym samym roku biskup Robert zmarł. Wyższe duchowieństwo miasta, za namową teologów, uznało krok zmarłego ordynariusza za przedwczesny, a wprowadzenie święta pod taką nazwą za wysoce niewłaściwe. Co więcej, omalże nie oskarżono św. Julianny o herezję. Karnie została przeniesiona z klasztoru w Mont Cornillon na prowincję (1247 r.). Po interwencji archidiakona katedry w Liege, Jakuba, kardynał Hugo zlecił ponowne zbadanie sprawy i zatwierdził święto. W roku 1251 po raz drugi archidiakon Jakub poprowadził ulicami Liege procesję eucharystyczną. Pan Jezus hojnie wynagrodził za to gorliwego kapłana. Ten syn szewca z Troyes (Szampania) został wkrótce biskupem w Verdun, patriarchą Jerozolimy i ostatecznie papieżem (1261-1264). Panował jako Urban IV. On też w roku 1264 wprowadził w Rzymie uroczystość Bożego Ciała.
Bezpośrednim impulsem do ustanowienia święta miał być cud, jaki wydarzył się w Bolsena. Kiedy kapłan odprawiał Mszę świętą, po Przeistoczeniu kielich trącony ręką przechylił się tak nieszczęśliwie, że wylało się wiele kropel krwi Chrystusa na korporał. Przerażony kapłan ujrzał, że postacie wina zmieniły się w postacie krwi. Zawiadomiony o tym cudzie papież, który przebywał wówczas w pobliskim mieście Orvieto, zabrał ten święty korporał. Do dnia obecnego znajduje się on w bogatym relikwiarzu w katedrze w Orvieto. Dotąd widać na nim plamy. W czasie procesji Bożego Ciała obnosi się ten korporał zamiast monstrancji. Korzystając z tego, że na dworze papieskim w Orvieto przebywał wówczas św. Tomasz z Akwinu, Urban IV polecił mu opracowanie tekstów liturgicznych Mszy świętej i Oficjum. Wielki doktor Kościoła uczynił to po mistrzowsku. Tekstów tych używa się do dziś. Najbardziej znany i często śpiewany jest hymn Pange lingua (Sław, języku...), a zwłaszcza jego dwie ostatnie zwrotki (Przed tak wielkim Sakramentem). Podobnie ostatnie zwrotki hymnu Verbum supernum śpiewane są przy wystawianiu Najświętszego Sakramentu (O zbawcza Hostio). Natomiast fragment hymnu Sacris solemniis stał się samodzielną pieśnią (Panis angelicus) wykonywaną przez najsłynniejszych śpiewaków operowych.
Papież Klemens V odnowił święto (1314), które po śmierci Urbana zaczęło zanikać. Papież Jan XXII (+ 1334) zatwierdził je dla całego Kościoła. Od czasu papieża Urbana VI uroczystość Bożego Ciała należy do głównych świąt w roku liturgicznym Kościoła (1389). Pierwsza wzmianka o procesji w to święto pochodzi z Kolonii z roku 1277. Od wieku XIV spotykamy się z nią w Niemczech, Anglii, Francji, Hiszpanii i w Mediolanie. Od wieku XV przyjął się w Niemczech zwyczaj procesji do czterech ołtarzy. Msze święte przy wystawionym Najświętszym Sakramencie wprowadzono w wieku XV (obecnie wystawia się Najświętszy Sakrament tylko poza Mszą św.).
Do roku 1955 obowiązywała oktawa Bożego Ciała. Na prośbę Episkopatu Polski w Polsce został zachowany zwyczaj obchodzenia oktawy, choć nie ma ona już charakteru liturgicznego.
Po raz pierwszy z procesją Bożego Ciała na terenie Polski spotykamy się już w XIV wieku w Płocku i we Wrocławiu. Od wieku XVI wprowadzono zwyczaj śpiewania Ewangelii przy czterech ołtarzach. Istnieje on do dnia dzisiejszego. Od dawna przyjął się zwyczaj, kultywowany do dzisiaj, że lud przynosi do kościoła wianki ziół, które kapłan poświęca w dniu oktawy, po czym lud zabiera je do domu. Zawiesza się je na ścianie, by chroniły od choroby; poszczególne gałązki można też umieszczać na polach, by plony lepiej rosły i by Bóg zachował je od robactwa i nieurodzaju. W niektórych stronach drzewka i gałęzie, którymi był przystrojony kościół i ołtarze w czasie procesji Bożego Ciała, po oktawie zabierano na pola i tam je zatykano. Ich część palono, aby dym odstraszał chmury, niosące grad i pioruny.
Obecnie pełna nazwa uroczystości Bożego Ciała mówi o Najświętszym Ciele i Krwi Chrystusa. Do czasu reformy soborowej istniało osobne święto ku czci Najdroższej Krwi Chrystusa. Do dziś istnieją kościoły pod tym wezwaniem. Jak Boże Ciało jest rozwinięciem treści Wielkiego Czwartku, tak uroczystość Najdroższej Krwi Jezusa była jakby przedłużeniem Wielkiego Piątku. Ustanowił ją w roku 1849 papież Pius IX i wyznaczył to święto na pierwszą niedzielę lipca. Cały miesiąc był poświęcony tej tajemnicy. Papież św. Pius X przeniósł święto na dzień 1 lipca. Papież Pius XI podniósł je do rangi świąt pierwszej klasy (1933) na pamiątkę dziewiętnastu wieków, jakie upłynęły od przelania za nas Najświętszej Krwi.
Nabożeństwo ku czci Krwi Pańskiej ma uzasadnienie w Piśmie świętym, gdzie wychwalana jest krew męczenników, a przede wszystkim krew Jezusa Chrystusa. Po raz pierwszy Pan Jezus przelał ją przy obrzezaniu. W Ogrodzie Oliwnym pocił się krwawym potem (Łk 22, 44). Nader obficie płynęła ona przy biczowaniu i koronowaniu cierniem, a także przy ukrzyżowaniu. Kiedy żołnierz przebił Jego bok, "natychmiast wypłynęła krew i woda" (J 19, 24).
Serdeczne nabożeństwo do Krwi Pana Jezusa mieli święci średniowiecza. Połączone ono było z nabożeństwem do Ran Pana Jezusa, a zwłaszcza do Rany Jego boku. Wyróżniali się tym nabożeństwem: św. Bernard (+ 1153), św. Anzelm (+ 1109), bł. Gueryk d'Igny (+ 1160) i św. Bonawentura (+ 1270). Dominikanie w piątek po oktawie Bożego Ciała, chociaż nikt nie spodziewał się jeszcze, że na ten dzień zostanie kiedyś ustanowione święto Serca Pana Jezusa, odmawiali oficjum o Ranie boku.
Reforma liturgii z roku 1969 złączyła uroczystość Przenajdroższej Krwi Pana Jezusa z uroczystością Bożego Ciała, automatycznie znosząc dotychczasowe święto z 1 lipca. Eucharystia to bowiem Najświętsze Ciało i Najświętsza Krew Pana Jezusa.

*(Liturgia.pl – przedruk rozważania)


23 maja ŚWIĘTO ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO - "ZIELONE ŚWIĄTKI"

zesanie Ducha w 4jpg

Zesłanie Ducha Świętego – według Dziejów Apostolskich wydarzenie, które miało miejsce w pierwsze po zmartwychwstaniu Jezusa święto Pięćdziesiątnicy. Na zebranych w wieczerniku apostołów i Maryję zstąpił Duch Święty. Apostołowie zaczęli przemawiać w wielu językach oraz otrzymali inne dary duchowe – charyzmaty.

Ze wszystkich świąt kościelnych najuroczyściej obchodzona była w Polsce Wielkanoc, potem Boże Narodzenie, a trzecie miejsce wśród uroczystości dorocznych zajmowało Zesłanie Ducha Świętego, czyli Zielone Świątki, do których przyłączono szczątki różnych lechickich zwyczajów i obrzędów wiosennych, jak np. obchodzenie granic "z królową" na Kujawach, wybierania "króla pasterzy", a na Podlasiu "wołowe wesele".

Dzieje Apostolskie podają, że: "Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić" (Dz 2, 1-4) .

Wiatr i ogień to symbol działania Trzeciej Osoby Bożej. Nad głowami Apostołów ukazały się języki ognia, który oświeca i rozgrzewa. Tak oświecające działanie ma łaska Ducha Świętego, dawcy bezcennych darów. Dzięki tym darom kształtujemy siebie na obraz i podobieństwo Boga. Wszystkie te skarby może otrzymać każdy z nas, jeżeli w swym sercu stworzy odpowiednią atmosferę i otworzy się na działanie Ducha Świętego.

Data Zielonych Świątek zależy od Wielkanocy. Już od II wieku obchodziło się je w 49. dniu po Zmartwychwstaniu (gdy wliczymy Wielkanoc będzie to dzień 50. - stąd pochodzi nazwa Pięćdziesiątnicy) - a więc dzień między 10 maja a 14 czerwca.

Zesłanie Ducha Świętego to niewątpliwie prawdziwe zielone święta, ciepłe i pełne kwiatów. Kiedyś cała Polska tonęła w zieleni. Młodymi brzózkami, które niedawno wypuściły pierwsze listki strojono wnętrza i strzechy domów. A w chatach, we wszystkich zakątkach pełno było tataraku - w kątach i za obrazami. Jego zapach rozchodził się po wszystkich izbach. Wierzono, że tatarak ma magiczną moc odganianie wszelkiego zła. Zielone Świątki obchodzono również uroczyście i w miastach, gdzie swe mieszkania mieszczanie maili wszelką zielenią, zrywaną w lesie lub nad brzegami rzek.

Ale jest to przede wszystkim święto rolników, jak również pasterzy. Chłopcy pasący bydło często wybierali spośród siebie w drugi dzień świąt "króla pasterzy". Zostawał nim ten, który najwcześniej wstawał i szedł z bydłem na pastwisko.

Na Podlasiu w drugi Dzień Zielonych Świątek wiejscy pasterze chodzili po wsi z wołem zrobionym ze słomy obchodząc wszystkie chaty i zbierali datki, których nie szczędziły im gospodynie. Wracając ze śpiewem z pastwiska, gdy wpędzali bydło do zagród właścicieli, otrzymali datki jako wykup za woły.

"Do Zielonych Świątek najlepszy dla krów wziątek" - więc aby ten stan rzeczy utrzymać, okręcano rogi krów święconym zielem i przeganiano zwierzęta przez granicę pastwiska. Wszystko robiono po to, aby uchronić swój przychówek od złych mocy. Często gospodynie, jeżeli chciały mieć pod dostatkiem nabiału, gotowały święcone ziele, mieszając je potem z poranną rosą. Tak przygotowanym odwarem pojono krowy. Wszędzie zadawano sobie wiele trudu aby odgonić złe duchy, a tym samym przysporzyć sobie większe zbiory z pól i obór.

W tym czasie szczególnie pamiętano o przydrożnych krzyżach i kapliczkach z wizerunkiem Ukrzyżowanego. Miejsca te zwane Bożymi Mękami odwiedzały baby i dziady żebracze, gdzie śpiewano różne pieśni kantyczkowe prosząc przodków o wspomnienie. Przed Zielonymi Świątkami wszystkie kapliczki i krzyże przydrożne były odnawiane, naprawiane i majone zielenią.

Wiosenny czas modlitwy za zmarłych przodków trwał od Wielkanocy do Zielonych Świątek. Proszono nie tylko o opiekę nad całym domostwem, ale również nad polami i o dobry urodzaj. W trosce o te dobra odbywało się wiele obrzędów, przypominających bardziej uroczystości pogańskie, połączone ze swawolą i pieśniami. I chociaż Kościół ostro występował przeciw tym obrzędom, przetrwały one przez stulecia, chociaż w coraz bardziej cząstkowej formie.

Zielone Świątki kończyły okres wzmożonej pracy na roli. Rolnicy wychodzili w pole oglądając swe zboża i sady. I chociaż już ciepło, to na:

Świętego Ducha nie znajduje kożucha.

A po Święty Duchu w tym samym kożuchu.

A jeśliś kumie na Świętego Ducha

Pozbył się kożucha, to go sobie teraz kup.

Bo kto na Mateusza nie włożył kożucha,

Ten niech swoje ręce rozgrzewa i chucha.

Zesłanie Ducha Świętego w miastach obchodzono wesoło. Hucznie korzystano z majowych czy czerwcowych dni. Np. w Warszawie znane były zielonoświąteczne zabawy na Bielanach, o których Wiadomości Warszawskie z 1766 r. donosiły: "Z rozkazu JKMMości na Bielanach był bal tak wspaniały, jakiego tu nie pamiętają. Wschody od Wisły na górę, różne bramy, teatr i machiny nowo wystawione, rzęsisty ogniem i piękną inwencją iluminowane, przedziwny ukazywały widok...".

W Gdańsku na początku XVII wieku tamtejsze bractwo św. Jerzego organizowało uroczyste obchody Zesłania Ducha Świętego. " Rankiem, w poniedziałek Zielonych Świątek przebrani w pancerze młodzieńcy przy dźwiękach muzyki zbierali się u stóp Grodziska, gdzie odbywały się jakby parady wojskowe. Potem odbywały się zawody łuczników. Wybierano majowego grafa, który otrzymał spleciony z kwiatów wieniec na głowę" .

Zielone Światki były więc obchodzone niegdyś zawsze wesoło, niewątpliwie dzięki łaskom Ducha Świętego, bez którego udziału nic pięknego i dobrego nie może powstać.

Niedziela Zesłania Ducha Świętego to koniec okresu wielkanocnego w całym roku liturgicznym.

Dariusz Druchowicki

wzorek 2png 


13 maja ŚWIĘTO WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO

W KAPLICY ZAKONNEJ MSZA ŚW. O GODZINIE 18.00


WNIEBOWSTPIENIEjpg

ZMARTWYCHWSTANIE



wielkanoc zmartwychwstanie 3jpg

CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ, ALLELUJA!



ROZWAŻANIE NA NIEDZIELĘ PALMOWĄ

Chrystus Jezus istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności

Jezus będąc Bogiem zgodził się przyjść na ziemię i oddać za nas swoje życie, aby w ten sposób nas grzesznych odkupić. Zrezygnował z siebie, poddał swoją wolę, woli Ojca i nie szukał w tym własnej korzyści. Udane życie, widziane z naszej ludzkiej perspektywy, polega na umiejętnym korzystaniu ze sposobności, kiedy się nadarzają. Jednak wykorzystywanie każdej dobrej okazji jaką niesie życie nie zawsze idzie w parze z tym do czego zaprasza mnie Bóg. Z jakich okazji najtrudniej mi zrezygnować? Jak sobie radzę z poczuciem straty? Czy potrafię poświęcić się dla innych celów niż mój osobisty? Jak się czuję, gdy robię coś bezinteresownie?

W tym co zewnętrzne uznany za człowieka

Jezus w swojej fizyczności niczym się od nas nie różnił. Przybierając ludzką postać stał się jednym z nas. Jak ja patrzę na drugiego człowieka, w którym przychodzi do mnie Jezus? On spotykając ludzi kierował się tylko miłością, którą wyrażał w sposób prawdziwy i szczery. Zawsze zależało Mu na tym, by uratować człowieka. Czasami przejawiało się to w łagodności, delikatności, a czasami w szorstkich i mocnych słowach. Jak ja reaguję na drugiego człowieka? Czy jestem wolny w jego reakcjach wobec mnie? Czy w każdym potrafię dostrzec Jezusa, czy staram się być jak Jezus, dla każdego? Na ile umiem oddzielić moje emocje, uczucia, osobiste zranienia od wiary i gotowości niesienia pomocy?

Darował Mu imię ponad wszelkie imię

Imię Jezusa kieruje nas do Jego osoby i powinno uświadamiać nam Jego obecność. Dlatego drugie przykazanie przestrzega nas, by nie wymawiać imienia Boga na daremno. Kiedy ktoś zwraca się do nas po imieniu nie jesteśmy dla niego anonimowi, obojętni, zapamiętał nas, jeśli odpowiadam tym samym, druga strona też jest nam bliższa. Jak byśmy się czuli, gdyby ktoś wypowiadał nasze imię, mówił do nas, a zupełnie nie zwracał na nas uwagi? W naszej codzienności wolimy raczej rozmowę, która zawiera się w kilku uważnych zdaniach niż długie dialogi bez zastanowienia i świadomości tego, co się mówi. Powtarzając imię Jezus z uszanowaniem i uważnością pozwalam, by On wypełniał moje serce. W Jego imieniu spotykam Go i doświadczam Jego mocy. W jakich sytuacjach poza modlitwą wymawiam imię Jezusa, a jak wymawiam je w czasie modlitwy? Na ile jestem obecny w mojej modlitwie, rozmowie z Bogiem?

Rozmowa końcowa.
Porozmawiaj z Jezusem jak przyjaciel z przyjacielem o tym, co szczególnie dotknęło cię na modlitwie. Na koniec


odmów z pełną świadomością modlitwę Ojcze nasz.


W niedziele kapłani Zakonu Św. Jana Apostoła i 

Ewangelisty modlą się podczas Mszy Świętej w kaplicy zakonnej o godzinie 10.00:

- W pierwszą w intencji WSZYSTKICH LUDZI CHORYCH i CIERPIĄCYCH.


- W drugą niedzielę miesiąca modlimy się w intencji wszystkich chorych kapłanów;

- W trzecią niedzielę miesiąca modlimy się w intencji chorych na Covid19;

- W czwartą niedzielę modlimy się w intencji zmarłych ś.p. naszych Rodziców

- W Niedziele pozostałe modlimy się o nawrócenie niewierzących i wątpiących w miłosierdzie Boże

- W Wielki Czwartek (01.04) o godz. 18.00 Msza w intencji Kościołów Chrześcijańskich i Wspólnot Zakonnych


W Wielkanoc - podamy intencje przed Świętami.

Połącz się duchowo z naszą modlitwą !


ROZMYŚLANIE NA WIELKI POST

Czy zastanawiałeś się kiedyś skąd się wziął termin "Wielki Post"? W języku polskim kojarzy się on spontanicznie z surowym, mrocznym i smutnym okresem. Tymczasem w języku angielskim na określenie Wielkiego Postu używa się słowa "Lent". Wyrażenie to pochodzi z kolei od staroangielskiego "lencten" , które oznacza czas wiosny. Nie jest przypadkowym fakt, że Wielki Post przypada na przełomie zimy i wiosny. Ma to bogaty wydźwięk symboliczny. Kogóż z nas nie cieszy widok zielonej trawy, rozwijających się liści, śpiew ptaków, słowem budząca się jakby na nowo przyroda.

Również Wielki Post nie powinien być czasem smutku, przygnębienia i spuszczania głowy. Nie jest z lekka anachroniczną ceremonią z dawnej dobrej przeszłości. W Kościele jest on czasem odnowy, duchowej rekonwalescencji i przebudzenia z uśpienia. Okres ten może stać się źródłem głębokiej radości, jeżeli zależy Ci, abyś stal się dojrzalszym człowiekiem. Jeśli poszukujesz duchowego wzrostu Wielki Post będzie wspaniałą okazją po temu. Jednak, aby ją dobrze wykorzystać musisz się najpierw zatrzymać i zastanowić nad sobą. Być może zauważysz w sobie wiele złych nawyków, słabości i niemocy, wówczas nie załamuj rąk. Jeśli ujrzysz w swoim życiu twój chaos i zamieszanie nie obawiaj się. Chrystus nie przyszedł do uporządkowanych, aby ich poklepać po ramieniu. Przyszedł do ciebie tak często przytłoczonego grzechem i kruchością, lecz pragnącego szczęśliwego życia. W tym czasie jest On szczególnie hojny w łaski. Cieszy się kiedy człowiek budzi się z letargu i rutyny. Dlatego Wielki Post jest również powodem do radości, która często rodzi się w bólu i zmaganiu.

Milczenie Boga

Dla niektórych ludzi Bóg wydaje się być milczącym i dalekim, inni natomiast utrzymują, że regularnie doświadczają obecności Bożej. Co zatem stoi na przeszkodzie w naszej komunikacji z Bogiem - Jego obojętność czy nasza głuchota? W jaki sposób rozmawiać z Bogiem, jeśli On nie mówi do mnie? Cóż to za rozmowa, skoro Bóg w ogóle się nie odzywa i nie można go usłyszeć? Być może również ciebie nurtują te pytania. Z pewnością nie usłyszysz Boga tak jak głosu twego przyjaciela w słuchawce telefonicznej (Bóg nie prześle ci maila do twojej skrzynki internetowej). Jak zatem Bóg komunikuje się z nami?

Przemawia do nas językiem szczególnym, a my jesteśmy w stanie go usłyszeć. Bóg wyposażył Cię w pięć różnych "anten" odbiorczych: umysł, wolę, wyobraźnię, uczucia i pamięć. Czy kiedykolwiek pomyślałeś o czymś i odczułeś, że tę myśl podsunął Ci Bóg? On też pobudza twą wolę, kiedy masz uczynić coś specjalnego. Dzięki Niemu w twojej wyobraźni pojawiają się sceny i obrazy, o których nawet byś nie pomyślał. Bóg może wprowadzić do twego serca pokój lub niepokój. Przypomina Ci o Swej łagodności, leczy wspomnienia. Bóg mówi także poprzez Pismo Św. Jednak słowo zdaje się być tak prostym środkiem komunikacji, że aż trudno uwierzyć, by Bóg się nim posługiwał. Mówi on przez tekst, ale nie usłyszysz Go jeśli tego nie pragniesz. Musisz stwarzać warunki do tego: cisza, czas, samotność, uwaga. Bóg nie jest pierwszym z rzędu koleżką -- On traktuje Cię poważnie.

Powolne wczytywanie się w święty tekst sprawi, że zrodzi się w tobie wewnętrzne przylgnięcie do słowa lub zdania. Jeśli poczujesz się "zaatakowany" przez to słowo, w tej samej chwili staje się ono głosem mówiącym do ciebie. Wtedy możesz powiedzieć: "Bóg przemówił do mnie". Nie myśl sobie, że prawdziwa modlitwa to doznawanie niezwykłych przeżyć, które są zarezerwowane tylko dla niektórych. Modlitwa chrześcijańska jest o wiele prostsza, a przez to paradoksalnie trudniejsza. Spróbuj więc zaryzykować raz, dwa, może więcej, a Bóg stanie Ci się bliższy.

(Rozmyślanie o. Dariusza Piórkowskiego SJ)

wielki post 21 luty 2jpg

krzy aobnypng

Z wielkim bólem przyjęliśmy wiadomość o śmierci naszego umiłowanego Ojca Patriarchy Augustina. Łączymy się w modlitwie o spokój Jego duszy z pogrążoną w bólu Rodziną, Biskupami, Kapłanami i całą społecznością wiernych Kościoła Słowacji. Niech Miłosierny Pan wynagrodzi Arcybiskupa za Jego ziemski trud szczęściem w Królestwie niebieskim. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj Mu świeci na wieki. Amen.

O. Leonard L.Z. Kokosa, Prowincjał Joannitów z Polski wraz ze wspólnotą joannickiego aliansu z całego świata



NOWY ROK 2021


nowy rok 2021 1 aktualnocijpgN

WSZYSTKIM LUDZIOM DOBREJ WOLI, PRZEDE WSZYSTKIM OJCU PATRIARSZE AUGUSTINOWI, BISKUPOM, KAPŁANOM, BRACIOM ZAKONNYM I SIOSTROM JOANNITKOM ORAZ SYMPATYKOM ZAKONU Z CAŁEGO ŚWIATA; DOBRODZIEJOM WSPOMAGAJĄCYM ZAKON OFIARĄ, MODLITWĄ I SERCEM SKŁADAM ŻYCZENIA DOBREGO 2021 ROKU.

NIECH ROK 2021 PRZYNIESIE WSZYSTKIM BOŻY POKÓJ I ZDROWIE!


PROWINCJAŁ GENERALNY ZE WSPÓŁPRACOWNIKAMI I BRAĆMI

WARSZAWA, NOWY ROK 2021



ZYCZENIA NA BOŻE NARODZENIE DLA PATRIARCHY;

Boze Narodzenie 2020jpg

Ojciec Patriarcha Augustin

Z okazji swiat Bożego Narodzenia

życzę zdrowia i Bożego pokoju.

Życzę, aby ten smutny czas COVID19

wreszcie odszedł w niepamięć i pozwolił

wszystkim nam żyć i chwalić w zdrowiu Pana Boga

 

Otec Patriarcha Augustín,

Pri príležitosti Vianoc

Želám vám zdravie a Boží pokoj.

Prajem vám tento smutný čas COVID19

nakoniec bol zabudnutý a povolený

ži a oslavuj Boha v zdraví pre nás všetkých

Prowincjał Generalny z Polski


ŻYCZENIA OD PATRIARCHY DLA ZAKONU:

vianocny pozdrav 2020jpg




WYDARZENIA Z 2021 ROKU